Zabudowa liczona pod centymetry pomieszczenia i pod sprzęt, który ma się w niej znaleźć. Realizacja około dwóch miesięcy od przyjęcia zlecenia.
Dwie kuchnie o tym samym metrażu potrzebują zupełnie innej zabudowy — zależy, czy w domu piecze się chleb, czy odgrzewa obiady.
Przed projektem pytamy o sprzęt: jaka lodówka, czy zmywarka w zabudowie, czy piekarnik ma być w słupku na wysokości oczu. Sprawdzamy piony ścian i przebieg instalacji, bo to one najczęściej psują gotowe projekty. Dopiero wtedy rysujemy szafki.
Zabudowę prowadzimy zwykle do sufitu — górna półka i tak jest potrzebna raz w roku, a nie zbiera się na niej kurz. Narożniki zagospodarowujemy tak, żeby dało się do nich sięgnąć, a nie tylko upchnąć w nich garnki.
Fronty matowe, w połysku albo ryflowane, z uchwytami lub bezuchwytowe. Szafki górne prowadzone do sufitu, dolne z szufladami zamiast półek tam, gdzie sięga się najczęściej.
Zabudowa lodówki, piekarnika, mikrofali i szuflady grzewczej w jednym pionie — z frontami w linii z resztą kuchni.
Drewniane, laminowane i kamienne — dobierane do tego, jak intensywnie kuchnia pracuje. Blat mierzymy na miejscu, po montażu korpusów.
Szafki z przeszkleniem w ciemnej ramie, także jako lekka ścianka między kuchnią a salonem.
Blat roboczy z miejscem do siedzenia, tam gdzie kuchnia otwiera się na salon.
Podświetlenie blatu roboczego, listwy przyblatowe i ścianki nad blatem — dopasowane kolorystycznie do frontów.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z naszych realizacji u klientów.































Pytania, które zadajemy klientom przy pomiarze — i powody, dla których je zadajemy.
W ślepej kuchni liczy się to, ile światła odbijają fronty. Ciemne i matowe pochłaniają większość promieni, więc wąski ciąg między szafkami dolnymi a górnymi robi się jeszcze ciaśniejszy. Jasne fronty w połysku pod oprawami odbijają światło wielokrotnie i pomieszczenie wydaje się głębsze. Dlatego materiał dobieramy pod oświetlenie, nie tylko pod kolor ścian.
Wyspa dzieli otwarte wnętrze na część kuchenną i salon, ale tylko wtedy, gdy zostaje dość miejsca na przejście. Przy blacie węższym niż 90 cm dwie osoby nie miną się przy otwartej szufladzie albo piekarniku. Przy pomiarze sprawdzamy to zawsze — lepiej zrezygnować z wyspy niż wstawić taką, wokół której nie da się pracować.
Krojenie prosto na blacie kończy się rysami — na jednym materiale ledwo widocznymi, na innym trwałymi. Drewno da się przeszlifować i naolejować, laminat nie wybacza, kamień i spiek wytrzymują najwięcej. Pytamy więc, czy w domu gotuje się codziennie, czy od święta, i dobieramy blat pod realne użycie, a nie pod zdjęcie w katalogu.
Gładkie fronty w wysokim połysku pięknie odbijają światło, ale pokazują też mikrozarysowania i odciski palców — szczególnie w ciemnych kolorach. Matowe są wybaczające w codziennym użyciu, za to nie rozjaśnią ciemnego wnętrza. W kuchni z małymi dziećmi zwykle proponujemy mat albo połysk w jasnym kolorze, bo na nim rysy praktycznie nie są widoczne.
Rzeczy, o które klienci pytają najczęściej.
Około dwóch miesięcy od przyjęcia zlecenia do gotowej realizacji. Dokładny termin potwierdzamy przy zamówieniu, po pomiarze i ustaleniu projektu.
Tak, przywozimy meble i montujemy je na miejscu. Na wykonaną robotę udzielamy gwarancji.
Tak. Sprzęt możesz kupić sam — wtedy projektujemy zabudowę pod konkretne modele, więc podaj wymiary przy pomiarze.
Tak i jest to raczej reguła niż wyjątek. Ściany rzadko stoją idealnie prosto — dlatego wnękę mierzymy w kilku punktach i docinamy zabudowę pod realne wymiary.
Napisz, jakie masz pomieszczenie i jaki sprzęt — odezwiemy się z propozycją i wyceną.